|
||
![]() |
![]() |
|
Rozważania Drogi KrzyżowejWSTĘPKrzyż jest dla nas wielkim ciężarem. Jednak na drodze krzyżowej nie jesteśmy sami. Razem z cierpiącym Jezusem ofiarujemy się dla zbawienia świata. Panie, pomóż nam, by ten czas spędzony na rozważaniu tajemnic Twojej ostatniej drogi, nie był tylko czasem jałowych rozmyślań, ale wlej w nasze serca zapał do nieustannego powstawania z grzechu, abyśmy razem z Tobą mogli otrzymać nagrodę zmartwychwstania. STACJA I: Jezus skazany na śmierćMt 27, 22-23: Rzekł do nich Piłat: „Cóż więc mam uczynić z Jezusem, którego nazywają Mesjaszem?” Zawołali wszyscy: „Na krzyż z nim!” Namiestnik powiedział: „Cóż właściwie złego uczynił?” Lecz oni jeszcze głośniej krzyczeli: „Na krzyż z nim!” Chętnie oburzylibyśmy się na Piłata za jego postawę. Jeszcze bardziej podli wydają nam się ci, którzy domagają się skazania Jezusa. Tymczasem zarówno Piłata, jak i wrzeszczący tłum można próbować usprawiedliwić. On przecież próbował uwolnić Jezusa. Oni zostali przecież podburzeni przez arcykapłanów. Czy i nam dzisiaj nie zdarza się zapominać o prawdzie w imię zgodności z powszechnie przyjętymi postawami, popraw-nością, oficjalnie uznanymi poglądami, które wypada podzielać, jeśli nie chcemy zostać posądzeni o zaściankowość, nie stracić stanowiska? Panie, skazany na śmierć przez nasz oportunizm i karierowiczostwo, daj nam siłę i odwagę potrzebne na drodze nawrócenia. STACJA II: Jezus bierze krzyż na ramionaMk 15, 20: A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego purpurę i włożyli na Niego własne Jego szaty. Następnie wyprowadzili Go, aby Go ukrzyżować. Karykatura władzy i autorytetów oraz brutalna prawda o poddaństwie i nikczemności. Niekiedy właśnie tak wygląda nasza rzeczywistość. Lubimy też szydzić – wygłaszamy wielkie słowa bez pokrycia i modlitwy, które pozostają tylko pięknymi słowami. A jakie są nasze własne szaty? Co jesteśmy w stanie powiedzieć naprawdę od siebie? Co będziemy mieli odwagę przedstawić jako „swoje” przed obliczem Boga? Panie, naucz nas patrzeć na świat bez szyderstwa. Szanować, a nie wyśmiewać. Wspierać, a nie dodawać cierpienia. STACJA III: Jezus upada pod krzyżemIz 53, 4-5: On się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz on był przebity za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze uzdrowienie. Nasze niepowodzenia są tym, co pragniemy ukryć. Wstydzimy się bowiem upokorzenia. Chcemy, by nas nie widziano, dopóki nie powstaniemy z upadku. Dopóki sami sobie nie poradzimy. Albo przeciwnie – wystawiamy na widok publiczny nasze cierpienie, by wzbudzić litość. Mamy pretensje do innych, że nie przychodzą z pomocą. Tymczasem Jezus bierze na siebie nasze upadki. Przyjmuje to wszystko, o czym my staramy się zapomnieć. Podejmuje On także, razem z nami, wysiłek powstawania. Panie, który upadałeś pod ciężarem naszych pretensji i samowystarczalności, pomóż nam odnajdywać prawdziwą wielkość w pokorze. STACJA IV: Jezus spotyka swoją MatkęŁk 2, 35: A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Pragniemy, by nas widziano – że jesteśmy obecni, mamy swój udział, odgrywamy liczącą się rolę w aktualnych wydarzeniach. Mamy sporo do powiedzenia. Oczekujemy, że nasz głos zostanie wzięty pod uwagę. Milczenie nie jest naszą mocną stroną. Tymczasem obecność Maryi na ostatniej drodze Jezusa uczy nas także wartości milczenia. Że nie musi ono oznaczać słabości, lecz – przeciwnie – bywa świadectwem siły. Przygotowana milczeniem, Maryja jest tą, która w dramatycznym momencie ma siłę nie uciec. Nie rezygnuje z udziału w naprawdę ważnych wydarzeniach. Maryjo, naucz nas odwagi w wierze – milczącej i wytrwałej. Naucz nas postawy wierności także wtedy, gdy najwygodniej byłoby uciec. STACJA V: Pomoc Szymona CyrenejczykaMt 27, 32: Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł Jego krzyż. Nasza wiara często budzi się lub umacnia na skutek niezaplanowanych spotkań – z człowiekiem, któremu niesiemy pomoc, choć może tylko z tego powodu, że czujemy się przymuszeni – bo tak wypada, bo głupio się wycofać. Prawdziwa wiara rodzi się nie tyle z przeczytanych książek i wysłuchanych nauk, ile z wyświadczonej i otrzymanej miłości. Jest wiarą czynną, gdyż bierze udział w Chrystusowym zbawianiu świata. Panie, pomóż nam docenić wszelkie spotkania z drugim człowiekiem, może przede wszystkim te, które wymagają od nas wysiłku dzielenia z nim trudów. Otwórz także nasze oczy, byśmy potrafili dostrzec w spotkanym człowieku Twoją obecność. STACJA VI: Weronika ociera twarz JezusowiPs 27, 8-9: O Tobie mówi serce moje: „Szukaj Jego oblicza!” Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną. Wszyscy w jakiś sposób szukamy oblicza Boga. Próbowano je ukazać w malarstwie i literaturze. Także w naszym codziennym życiu obecny jest w jakiś sposób, zwykle podświadomie, wizerunek Boga. Jaki jest „nasz” Bóg? Jaki jest Bóg naprawdę? Tylko serce czyste, zdolne do odczuwania prawdziwej miłości, może rozpoznać prawdziwy obraz Boga. Tylko serce, które potrafi przełamać strach, przezwyciężyć błędne przyzwyczajenia i nie poddać się prawom tłumu. Panie, obdarz nas szczerością, dzięki której będziemy umieli dostrzegać Twoją obecność. I nie szczędź nam zbawiennego niepokoju serca, abyśmy nigdy nie przestali Cię szukać. STACJA VII: Jezus upada po raz drugiLm 3, 15-16: On mnie nasycił goryczą, piołunem napoił. Starł mi zęby na żwirze, cisnął mnie w popiół. Upadając, skarżymy się przed ludźmi. Nasze skargi są często złorzeczeniem. Pożera nas nienawiść do tych wszystkich, których traktujemy jako przeciwników, rywali. Na skutek tego, zamiast powstawać ciągle z większą mocą, ubogaceni trudnym doświadczeniem, my stajemy się zgorzkniali, zniechęceni perspektywą dalszej drogi. Czy skarżymy się przed Bogiem? Czy rzeczywiście wołamy do Niego z nadzieją? Czy może tylko potrzebujemy się wyładować? Jezus, przyjmując nasz ludzki los, pełen upadków, pokazuje, że można powstawać z coraz większą mocą – wiele razy, wytrwale. Panie, otwórz nasze oczy na potrzeby bliźnich, abyśmy nie pogrążali się w rozczarowaniu własnymi słabościami, lecz potrafili wyciągać przed siebie pomocną dłoń. STACJA VIII: Jezus spotyka płaczące niewiastyŁk 23, 28: Jezus zwrócił się do nich i rzekł: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!” Płacząc, sami sobie wydajemy się jakby świętsi. Bo przecież nie płaczemy bez powodu. Płakać oznacza nieraz upajać się własnym poczuciem krzywdy. Taki płacz czyni nas słabymi. Stajemy się sentymentalni. Jezus przemawia do nas z całą powagą swego rzeczywistego cierpienia, przypominając o obecności grzechu i o potrzebie nawrócenia. Że nie wystarczą wyrazy współczucia. Że nie wystarczą gesty dobrej woli. Nie ma czasu na płacz. Panie, spraw, byśmy nie ulegali pokusie cierpiętnictwa, ale nasze cierpienia przeżywali owocnie, czyniąc je narzędziem nawrócenia. STACJA IX: Jezus po raz trzeci upadaPs 121, 1-2: Wznoszę swe oczy ku górom: skąd nadejść ma dla mnie pomoc? Pomoc moja od Pana, który stworzył niebo i ziemię. Upadek Adama, upadek wieży Babel, upadek niezliczonych królestw tego świata, upadek Judasza, upadek Piotra, upadek teorii naukowych, nasze codzienne upadki... A przecież robimy tak wiele, by osiągnąć szczęście. Jak mało w nas wiary, skoro uparcie chcemy wziąć wszystko we własne ręce. Jak wiele w nas pychy, skoro twierdzimy, że sami możemy przemienić świat. Przemiana świata zaczyna się od codziennego powstawania z upadków. Od ciągłego zdawania się na Bożą opiekę, z wołaniem: „Panie, zmiłuj się nad nami!” Panie, naucz nas nie tylko pomagać, ale także przyjmować pomoc. STACJA X: Jezus odarty z szatMt 27, 35-36: Rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając o nie losy. I siedząc tam, pilnowali Go. Odarcie z szat oznacza wydalenie ze społecz-ności ludzi sprawiedliwych. To jakby powiedzieć komuś raz na zawsze i ostatecznie: „Wynoś się! Nie chcemy mieć z tobą więcej do czynienia”. Bycie odartym z szat jest zawsze ogromnym upokorzeniem. Ale, paradoksalnie, obdarza ono spokojem – że oto straciliśmy już wszystko, że już nic więcej nie mogą nam zrobić. Czasem trzeba przeżyć nawet tak ciężkie doświadczenie, by odkryć tajemnicę przynależności do Boga. Bycia własnością Boga – raz na zawsze i ostatecznie – i tylko Boga. Panie, pomóż nam dostrzegać w drugim człowieku jego godność bez względu na stanowisko, zamożność, wiek, stan zdrowia, dojrzałość duchową i urok osobisty. Przypominaj, że wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Ojca. STACJA XI: Jezus przybity do krzyżaMk 15, 23.25-26: Tam dawali mu wino zaprawione mirrą, lecz On nie przyjął. A była godzina trzecia, gdy Go ukrzyżowali. Był też napis z podaniem Jego winy, tak ułożony: „Król żydowski”. Po raz kolejny wybraliśmy najprostsze rozwiązanie: unieszkodliwiliśmy niewygodnego nauczyciela. W majestacie prawa, z dokładnym zaznaczeniem winy. Nawet w odruchu miłosierdzia podaliśmy napój odurzający, którego jednak nie przyjął. W każdym razie nie będzie już zakłócał wypracowanego od wieków porządku. Nie pierwszy i nie ostatni raz postąpiliśmy w ten sposób. Opanowaliśmy doskonale sztukę naciągania prawdy do własnych potrzeb. By uchronić to, co wygodne. Co pozwala nie ruszać się z miejsca. A może warto byłoby kiedyś posłuchać Go uchem dziecka, otwartym na nowe, chciwie chłonącym to co nieznane, albo po prostu zapomniane. Panie, nie dopuść, aby naszym życiem rządziło prawo wygody i doraźnego sukcesu. STACJA XII: Jezus umiera na krzyżuMt 27, 50: Jezus jeszcze raz zawołał donośnym głosem i oddał ducha. Bardzo dużo hałasu czynimy w imię walki o wielkie sprawy tego świata. Jesteśmy społecznością krzyku. Nasz głos pędzi z szybkością światła w najdalsze krańce ziemi. Mamy media – środki masowego przekazu. Masowo przekazujemy nasz krzyk. Jezus nie stara się nas przekrzyczeć. Jego nauka rozbrzmiewa najdonioślej z wysokości krzyża, by odtąd brzmieć w ciszy śmierci i tajemniczej radości zmartwychwstania. Jednym donośnym głosem, wspartym jednak świadectwem życia, przemienia wszystko, czyniąc nowe niebiosa i ziemię nową. Panie, naucz nas mówić o Tobie światu każdym naszym czynem, każdą myślą, aż po ostatnie tchnienie naszego życia. STACJA XIII: Ciało Jezusa zdjęte z krzyżaŁk 23, 52-53: [Józef z Arymatei] udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. Jezus umarł. Złożono Go do grobu. Są tacy, którzy zrobią wszystko, by cała sprawa ostatecznie ucichła. Tymczasem pojawiają się ludzie, którzy nie pogodzili się z niesprawiedliwym wyrokiem. Potrafią przezwyciężyć lęk o własną skórę: Maryja, Jego Matka, siostra Matki Jego, Maria, Maria Magdalena, umiłowany uczeń, bogaty i zapewne wpływowy człowiek, Józef z Arymatei, jest nawet członek Sanhedrynu, Nikodem. Przyjdzie wielu innych, bo ziarno właśnie obumiera, by przynieść plon obfity. Panie, spraw, byśmy nie ulegli rozpaczy, lecz stali się źródłem nadziei dla wątpiących i zniechęconych. STACJA XIV: Jezus złożony do grobuMt 27, 61: Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu. Miłość, także ta ludzka, jest w naturalny sposób związana z wiernością. Czasem wiernością aż po grób. Ale niech nie będzie to wierność grobowi, lecz temu, Który z niego zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie Jezus. Zmartwychwstaną pozostający w otchłani. Zmartwychwstanie nadzieja w sercach. Zmartwychwstanie Kościół. Zmartwychwstanie człowiek. Ziarno nie po to obumarło, by pozostać w ziemi, lecz by przynosić obfity plon. Panie, zasiej w naszych sercach ziarno prawdziwej wiary. Spraw, żebyśmy także my nie bali się stracić życia, po to, by je odnaleźć. Stań się początkiem nowego życia w nas. ZAKOŃCZENIEByliśmy, Panie, na Twojej drodze krzyżowej, na której pouczani Twoim przykładem i umacniani Twoją mocą czerpaliśmy światło prawdy i nadziei do ofiarnego życia. Obdarz nas łaską wierności tej drodze, która jest jedyną drogą prawdziwej miłości. O to Cię dziś pokornie prosimy. Amen. Copyright by Krzysztof Jan Żywczyński OCD |
Strona główna
|
© 2009 Duszpasterstwo Akademickie "Karmel" w Krakowie